.FOOD, domena, której… nie ma

By • Sep 4th, 2009 • Category: Polecamy

Przy okazji newsa o niemieckim rejestrze .DE oraz zabiegach mających na celu utworzenie rozszerzeń typu .BERLIN link warto poznać historię domeny .FOOD – ku przestrodze.

Domeny .FOOD jeszcze faktycznie nie ma, a już wywołała potężny skandal, mogący zakończyć się na sali sądowej. Wszystkiemu winna wydaje się wygórowana ambicja i kiepskie umiejętności biznesowe – co ciekawsze źródłem konfliktu nie były utarczki między mężczyznami, lecz  działania jednej kobiety.

Zaczęło się od nawiązania obiecującej współpracy między Mind+Machines a Wolfgangiem Puckiem w sprawie ubiegania się o prawo do rejestracji domeny .FOOD oraz jej promocję. Geila, żona Wolfganga, zdominowała relacje między partnerami porozumienia, doprowadzając do jego zerwania. Geila bowiem, mając wybujałe ambicje i całkowity brak zdolności organizacyjno-zarządczych, skłóciła partnerów porozumienia, w dodatku zniszczyła istniejące wcześniej relacje biznesowe dotyczące np. rejestracji i promocji domeny .LOVE oraz rozpowszechniała informację o swojej władzy oraz sukcesie, jaki odniesie. W wyniku jej działań Mind+Machines i Wolfgang zerwali ostatecznie porozumienie, strasząc się wzajemnie pozwami. Mind+Machines domaga się także wysokiego odszkodowania (5 milionów dolarów) za zerwanie współpracy oraz jako zadośćuczynienie dla poniesionych strat i kosztów (100 000 dolarów przeznaczonych na promocję domeny .FOOD).

Co z tego wynika? Nowe gTLD mogą być przyczyną niesnasek rodzinnych, przerostu ambicji, komplikacji biznesowych, konsekwencji finansowych, utraty wizerunku – można mnożyć nieprzyjemności i problemy. Czy więc ICANN dobrze robi, planując wprowadzenie nowych gTLD? Do rozważenia – i jak zwykle, czas pokaże.

Źródło: DomainNameWire

Tagi: , ,